Opowieść o najwyższej miłości

Najwyższa miłość

 

Pewnego ranka do Gautamy Buddy przybył wielki król, Prasendżita (Prasenjita). W jednej ręce niósł kwiat lotosu, a w drugiej jeden z najcenniejszych brylantów tamtych czasów. Przyszedł, bo jego żona nalegała: „Gautama Budda jest tutaj, a ty tracisz czas na idiotów, omawiając nieistotne sprawy”.

Ona sama chodziła do Gautamy Buddy w dzieciństwie. Potem wyszła za mąż. Prasendżita nie miał takich skłonności, ale ponieważ żona była uparta, powiedział: „Zawsze warto złożyć jedną wizytę i zobaczyć, co to za człowiek”. Ale był to mężczyzna o bardzo wielkim ego, więc zabrał jeden z najcenniejszych brylantów ze swego skarbca, aby podarować go Buddzie. Nie chciał się tam pojawić jak zwykły człowiek. Każdy przecież powinien go rozpoznać…

Tak naprawdę chciał, żeby każdy zobaczył, kto jest potężniejszy: Gautama Budda czy Prasendżita.

Brylant był tak cenny, że niegdyś stoczono o niego wiele walk. Żona króla zaśmiała się i powiedziała: „Kompletnie nie masz pojęcia, o jakim człowieku ci mówię. Lepiej, żebyś dał mu w prezencie kwiat, niż klejnot”.

Nie umiał tego pojąć, ale powiedział: „A co mi szkodzi – wezmę i to, i to. Zobaczymy.” Gdy dotarł na miejsce, wyciągnął rękę z brylantem, aby go ofiarować, ale Budda rzekł po prostu: „Odrzuć to”. Cóż było robić – upuścił klejnot. Pomyślał, że może jego żona miała rację. W drugiej ręce miał lotos i gdy chciał go podarować, Budda rzekł: „Odrzuć to”. Więc kwiat także upuścił, ale zaczął się niepokoić: „Ten człowiek wydaje się szalony, ale tysiące uczniów…”.

I stał tam, sądząc, że ludzie mają go za głupca. A Budda rzekł po raz trzeci: „Nie słyszysz, co do ciebie mówię? Odrzuć to”.

Prasendżita powiedział: „Zupełnie zwariował. Przecież rzuciłem brylant, rzuciłem lotos – nic już więcej nie mam”. W tej chwili Sariputta, stary uczeń Buddy, zaczął się śmiać. Prasendżita zwrócił się do niego i spytał: „Czemu się śmiejesz?”. A on odpowiedział: „Nie rozumiesz tego języka. On nie mówi, żebyś odrzucił brylant albo lotos. On mówi, odrzuć samego siebie, odrzuć swoje ego. Możesz zostawić sobie brylant i możesz zostawić lotos, ale odrzuć ego. Nie zabieraj go ze sobą”.

To były wspaniałe czasy. Nagle przed Prasendżitą otwarło się nowe niebo. Z ogromną pokorą padł do stóp Gautamy Buddy i już nigdy go nie opuścił. Stał się częścią wielkiego tłumu, który podążał za Buddą. Zapomniał o swym królestwie, zapomniał o wszystkim. Liczył się tylko ten niezwykły człowiek, jego charyzma i piękno, niewidzialny magnetyzm, te oczy i ta cisza. Był tym wszystkim oczarowany. To nie jest kwestia wiary. To nie jest kwestia nawrócenia albo rozważania – to najwyższy rodzaj miłości.

 

 

Jest coś, co przekracza granice umysłu.

Możesz osiągnąć to i na stałe zatrzymać.

Miłość ma swoje upadki i wzloty,

Raz radość, drugi raz smutek.

Ale ta miłość, o której tu mówię,

Miłość łącząca dwie dusze, dwie jaźnie –

Tylko początek ma, nigdy się nie kończy.

/Osho/

 

Oto przepiękna historia o najwyższej miłości…

 

 


Opowieść pochodzi z książki Droga do siebie 

Podziel się ze znajomymi
Share on FacebookShare on Google+Email this to someonePrint this page